Kim były Zawodowe Piękności? Dzisiaj
nosiłyby pewnie miano celebrytek. Albo jak to zdefiniował Daniel Boorstina
byłyby „osobami znanymi z tego, że są znane”. Kobiety z owego kręgu cieszyły
się w drugiej połowie XIX wieku powszechnym zainteresowaniem. Przeprowadzano z
nimi wywiady, pisano o nich obszerne artykuły prasowe.
Artyści tworzyli dla
nich muzykę, malowali obrazy, pisali wiersze. Dokładnie tak, jak dziś – nic się nie zmieniło
przez te 150 lat. Piękne panie w dalszym ciągu są przedmiotem naszych niesłabnących
zainteresowań. One zaś szukają w męskich spojrzeniach tego samego, co Narcyz w leśnym
źródełku – zwłaszcza w takim źródełku, które jest przystojne, zasobne i niewyczerpalne.
Nie należy się dziwić, że Zawodowe
Piękności były wysoko cenionymi ozdobami wszelkich imprez towarzyskich? Podejrzewam,
że gdybym zaprosił na Sylwestra Parys Hilton, a ona przyjęłaby moje
zaproszenie, to byłaby sensacja, która ściągnęłaby tłumy. I tak samo było
wówczas. Jedną z najsłynniejszych ówczesnych belle femme musiał ratować z rąk
tłumu ambulans. Z uwagi na taką popularność ówczesne panie domów pisały na
zaproszeniach: „Proszę nie omieszkać przyjść, będą Zawodowe Piękności”. Obecność
tych dam zdecydowanie podnosiła prestiż imprezy, zwłaszcza że w sumie nie było
ich tak wiele.
Fotografie Zawodowych Piękności
sprzedawane były za niezłe pieniądze. Daisy pisze, że „było takie zdjęcie
mojej mamy ubranej w futro gronostajowe z mufką, siedzącej przy sztucznej skale,
podczas sztucznej burzy śnieżnej, które sprzedano za zawrotną sumę”. Księżna nie
pisze, jaka to suma przyprawiała o zawrót głowy, ale fotokopia zdjęcia – jak to
widać obok – zachowała się do naszych czasów. Pani West nie pozuje do zdjęcia z
książką, jak to czyni lady Helen Vincent, ale też - powiedzmy sobie szczerze - nie jest to intelektualistka tej miary, co jej sławna konkurentka. Co prawda Patsy posiadała „błyskotliwy i głęboki
umysł” – według opinii jej córki – „wspaniałe poczucie humoru i piękny głos”, lecz Helen Vincent oprócz tych zalet odznaczała się jeszcze wybitnymi przymiotami ducha. Związana
była z salonem „The Souls”, rekrutującym się z najwybitniejszych
intelektualistów angielskich tamtej epoki. Miała ogromny wpływ na artystów, czego dowodem było chociażby to, że niektórym z nich posłużyła za wzór dla postaci literackich.
Cóż… nie dość, że z zawodu była
piękna, to jeszcze z przekonania mądra. A mężczyznom się wydaje, że Bóg daje
albo to, albo to. Niestety, historia potwierdza, że jest inaczej niż to czasami
sobie wyobrażamy. A jeśli ktoś mimo wszystko ma wątpliwości, zapraszam do
lektury „Błękitnej tożsamości”. Niejedno was w tej książce jeszcze zaskoczy!
Zapraszam na WITRYNĘ AUTORSKĄ!
Piszę tam duzo więcej o ksiażce :)
Zapraszam na WITRYNĘ AUTORSKĄ!
Piszę tam duzo więcej o ksiażce :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz